Moja poezja
Modlitwa wieczorna
Rozstanie
Kobieta drzewo
Koniec Tysiąclecia
Dodatkowy zmysł
Upór Proroka
Dziadziusiu
Fotografia Prasowa
Hiacynty
Martwy sezon turystyczny
Miłość Stwórcy
Miłość do ogrodu
Ośmiornice
Przepis na kapustę
Pomiędzy tak i nie
Wiersz o Każdym
Wtulić głowę w piasek gwiazd
Jesień
Podłódzki cmentarz wojenny
Po wojnie
Wszechświat się rozszerza





Upór Proroka

Nasza epoka czeka na proroka
tylko
któż chciałby być prorokiem
to słabo płatne i niebezpieczne zajęcie

To niesłychane takie widzenie naraz przeszłości i przyszłości
schludny okulista jest zażenowany
okrągłym różowym paznokciem
usiłuje zdrapać z czoła proroka trzecie oko
które mruga do niego powieką

Więc Ziemia w przestrzeni wciąż na oślep się obraca

A politycy widzą politycznie
a naukowcy widzą naukowo
a histerycy widzą histerycznie
A pewien koncern
widzi tak:
samochód dla każdego
sześć miliardów samochodów dla sześciu miliardów mieszkańców Ziemi
zmieniane co dwa lata na nowy model
krzywa produkcji wznosi się tryumfalnie
awansują dyrektorzy pomiędzy drugim a trzecim zawałem
wzlatują baloniki

I jeden prorok nie chce wystąpić w reklamie
uparł się
nie i nie

Zresztą jest nim stary Murzyn
który siedzi w kucki przed swą chatą z liści
ma tylko dwie tykwy
i wyrabia amulety

Bezzębnymi ustami
mruczy coś w niezrozumiałym języku
od lat od lat