Moja poezja
Modlitwa wieczorna
Rozstanie
Kobieta drzewo
Koniec Tysiąclecia
Dodatkowy zmysł
Upór Proroka
Dziadziusiu
Fotografia Prasowa
Hiacynty
Martwy sezon turystyczny
Miłość Stwórcy
Miłość do ogrodu
Ośmiornice
Przepis na kapustę
Pomiędzy tak i nie
Wiersz o Każdym
Wtulić głowę w piasek gwiazd
Jesień
Podłódzki cmentarz wojenny
Po wojnie
Wszechświat się rozszerza





Miłość do ogrodu

Nie przychodź zimo
Jeszcze nie
Nie ruszaj
Mojego ogrodu
Nie ścinaj liści
Mroźnym oddechem
Nie przenikaj do kości
Moich powojników
One będą jeszcze kwitnąć

W pąkach passiflory
Niezapłodnione znamiona
Czekają na dotknięcie motyla

Nie gaś płomieni moich nasturcji
Nie rysuj na czole bruzd
Nie szroń mi skroni
Nie mąć w głowie

Nie zabieraj słońca za horyzont
Nie zamykaj mnie w mroku
Nie ścinaj śmiertelnym lodem

Mam jeszcze tyle pomysłów
Tutaj posadzę delikatne azalie

Jak one jestem jednorazowa
Nie odrodzę się spod śniegu

Zgubi się rysunek na liściu derenia
Zatrze się w pamięci
Już nic nie przypomni
Tamtych ludzi
Których kochałam
Pamięta ich mój ogród

Oni mogą istnieć tylko
W melodii otwierających się pąków
Zapach maciejki rysuje ich cień
Widać ich tylko w letnie popołudnie
I tylko w moim ogrodzie
A i tak nie zawsze

Zimo weź to pod uwagę