Moja poezja
Modlitwa wieczorna
Rozstanie
Kobieta drzewo
Koniec Tysiąclecia
Dodatkowy zmysł
Upór Proroka
Dziadziusiu
Fotografia Prasowa
Hiacynty
Martwy sezon turystyczny
Miłość Stwórcy
Miłość do ogrodu
Ośmiornice
Przepis na kapustę
Pomiędzy tak i nie
Wiersz o Każdym
Wtulić głowę w piasek gwiazd
Jesień
Podłódzki cmentarz wojenny
Po wojnie
Wszechświat się rozszerza





Koniec Tysiąclecia

Rozczarowaliśmy się

W noc sylwestrową
W tej godzinie
W której zmieniały się tysiąclecia
Koniec świata nie nastąpił
Wbrew uporowi proroków

I niebiosa się nie otworzyły
Może zresztą się otworzyły
Nie zwróciliśmy uwagi

Niebo przysłaniały fajerwerki
Dzwoniły kryształowe kieliszki
A ja po prostu przegapiłam północ
Zagadałam się
Z pewnym znajomym

Roztrząsaliśmy czy prawda
Że Ziemia krąży wokół Słońca
A nie odwrotnie
Za co palono onegdaj na stosie
Ma tak naprawdę jakiekolwiek znaczenie

Więc może jednak zdarzyło się coś dziwnego
Prorocy przecież się nie mylą

A może skończył się jeden świat
I nastąpił nowy
I w tej jednej tysięcznej sekundy
Nie było nic
Ani nas
Ani zegarów
Ani mozolnie odkrywanych niepotrzebnych prawd
Ani trwogi
Nic