Moja poezja
Modlitwa wieczorna
Rozstanie
Kobieta drzewo
Koniec Tysiąclecia
Dodatkowy zmysł
Upór Proroka
Dziadziusiu
Fotografia Prasowa
Hiacynty
Martwy sezon turystyczny
Miłość Stwórcy
Miłość do ogrodu
Ośmiornice
Przepis na kapustę
Pomiędzy tak i nie
Wiersz o Każdym
Wtulić głowę w piasek gwiazd
Jesień
Podłódzki cmentarz wojenny
Po wojnie
Wszechświat się rozszerza





Kobieta drzewo

Wydobyta z boku mężczyzny
obolała i czerwona od krwi
zaczęłam rosnąć we wszystkich kierunkach
jak drzewo
w bolesnym dorastaniu
zadziwiająco człowiecza

Jesteś głodny
nadotykaj się więc i nasyć
gładkością mej skóry
słów
kolorowych fatałaszków

A potem jeśli chcesz się odwdzięczyć
nachyl się i dotknij ostrożnie
ustami
szorstkości mojej kory
złagodź ból wszystkich na niej pęknięć

Jestem z blasku i za blaskiem tęsknię
ale być może nigdy
nie dorosnę do słońca
moje suknie zblakną
a dłonie zasuszą się
pomiędzy kartkami romansu
ucałuj i ten ptasi lęk przed cieniem

Jak zziębnięte pisklę
trzymaj mnie blisko serca