Moja poezja
Modlitwa wieczorna
Rozstanie
Kobieta drzewo
Koniec Tysiąclecia
Dodatkowy zmysł
Upór Proroka
Dziadziusiu
Fotografia Prasowa
Hiacynty
Martwy sezon turystyczny
Miłość Stwórcy
Miłość do ogrodu
Ośmiornice
Przepis na kapustę
Pomiędzy tak i nie
Wiersz o Każdym
Wtulić głowę w piasek gwiazd
Jesień
Podłódzki cmentarz wojenny
Po wojnie
Wszechświat się rozszerza





Dziadziusiu

Dziadziusiu
Mój dziadziusiu
Widzę Cię po tamtej stronie ogrodzenia

Tutaj
Jest niebezpiecznie i zacina śniegiem
Więc wpuść mnie czym prędzej wpuść
Bo napadają na samotne staruszki

Ty tam gwiżdżesz wesoło obrywając zielony groszek
Pamiętasz że lubię chrupać jego strąki
Z przebiegłą miną chowasz do kieszeni
Najdorodniejszą renklodę
Będę mieć niespodziankę

Czy mnie słyszysz dziadziusiu

Moje wykręcone artretyzmem ręce
Nie mogą namacać klamki
pamięć ciąży mi już nie mogę jej utrzymać
chętnie ją odłożę w kącie

Dawno nie mam złotych loczków
ale to wciąż ja twoja wnusia o kryształowym głosiku
dla mnie posadziłeś ten sad
ja z embriona zmieniałam się w płód
a ty szczepiłeś drzewka
wierząc że będę wyjątkowa

dziadziusiu
przez mój przedpokój przebiegają terroryści

tam u ciebie sierpniowe popołudnie

nie poznałbyś świata
nie umiałbyś posłużyć się komputerem
na widok technicznych cudeniek zbielałoby ci oko
wszystko jest inne
tylko ludzie wciąż tacy sami

I świat jak zawsze wisi na włosku

Ale ja ci to wszystko wytłumaczę
Mam jeszcze mnóstwo pomysłów

Tylko wpuść mnie
Bo czas
Ten bezlitosny czas


Goni mnie
Goni